Moja Córeczka dostała na swoje pierwsze urodziny prezent,
który w sumie bardziej ucieszył Jej mamę, czyli mnie : D Owym prezentem są tytułowe cotton balls, czyli zrobione z wełny
różnego koloru kuleczki, czy też bombki – jak zwał tak zwał – które nałożone na
zwykłe lampki choinkowe dają wspaniały efekt kiedy świecą. Zresztą kiedy
nie świecą też wyglądają fajnie, co
można zaobserwować na poniższych zdjęciach : )
Ale oczywiście nie sfotografowałam ich po to, aby chwalić się tym co dostała
moja Córka na urodziny. Nie martwcie się więc, nie będę zanudzać Was w kolejnych
postach opisem każdego prezentu po kolei : )
Po prostu kiedy tak patrzyłam na te kulki pomyślałam sobie, że one również
mogłyby stanowić fajny element dekoracji sali weselnej. Tym bardziej, że są dostępne
w różnych różniastych kolorach : ) Te,
które mam ja pasowałyby na pewno do mojej kolorystyki ślubnej : ) Moim zdaniem takie „ballsy” wyglądały by
fajnie gdyby umieścić je np. za plecami pary młodej. Mogłyby tworzyć jakąś
kompozycję właśnie w tym miejscu. Ale wyglądały by też bardzo dobrze na stole
weselnym puszczone np. przez jego środek na całej jego długości. Lub tylko na części
stołu zwanej prezydialną, czyli tam gdzie siedzą młodzi. Można też umieścić je
w dużych, szklanych wazonach lub misach i porozstawiać w różnych miejscach sali.
Wyobraźcie sobie jak pięknie musi to wyglądać, gdy robi się ciemno, światła na sali
gasną i świecą się „nasze kuleczki : ) Ja to widzę, a Wy? : ) Fajnym pomysłem może być też wykorzystanie
ich do sesji ślubnej. Ile głów tyle pomysłów, jak zawsze : )
piątek, 31 lipca 2015
poniedziałek, 22 czerwca 2015
PRZYJAŹŃ
Autor:
Kamila
Mam wrażenie, że dzisiaj słowo przyjaciel często jest nadużywane. Zauważmy,
że gdy mówimy komuś, że idziemy „na miasto” to najczęściej z kim idziemy?
Oczywiście z przyjaciółmi. Do kina idziemy również z przyjaciółmi, czas wolny
lubimy spędzać z przyjaciółmi, itd.,
itd. Bardzo często, gdy słyszę, że „ktoś coś” z przyjaciółmi, to mam ochotę
powiedzieć „w takim razie jesteś szczęściarzem
skoro masz aż kilku przyjaciół”. Niektórym przez całe życie nie jest dane mieć
choć jednego……. Postanowiłam napisać na ten temat, bo uważam, że bądź co bądź,
jest on powiązany ze ślubami. Pomoc oraz towarzyszenie w przygotowaniach do
ślubu kogoś, komu możemy zaufać, kto jest nam bliski jest bardzo ważna. Dobrze
jest mieć obok kogoś, kto prawdę Ci powie : )
Taką „najprawdziwszą prawdę”, jak choćby taką, że akurat ta sukienka
okropnie na tobie leży, mimo że pani z salonu sądzi co innego. Kogoś kto
wyperswaduje ci turkus na powiekach, czy przejmowanie się tym, że kokardki na
zaproszeniach i buty ślubne mają zupełnie inny odcień różu…. : )
Czym dla mnie jest przyjaźń? Ciężko
tak w kilku zdaniach będzie mi to opisać,
choć z pozoru wydawać by się mogło, że definicja jest prosta. Otóż dla mnie
jest to przede wszystkim totalna szczerość, dbanie o szczegóły „związku”,
poczucie, że możemy na kimś polegać. ZAWSZE. Jest to też poczucie, że jest się
dla kogoś ważnym. Czasami niestety zdarza się, że źle lokujemy nasze „uczucia”
i powierzamy „funkcję” przyjaciela
komuś, kto kompletnie nie zasługuje nawet na naszą uwagę. I moim zdaniem jest to o wiele
gorsze niż nie spotkać w ogóle osoby, którą mogłybyśmy nazwać przyjacielem. W
tym wszystkim nie chodzi wcale o kwestię
dzwonienia do siebie codziennie, czy spotykania się i rozmawiania każdego dnia.
Bo najlepsi przyjaciele potrafią nie rozmawiać ze sobą dniami, tygodniami,
miesiącami, a i tak w momencie kiedy się spotkają, czują się jakby rozmawiali
ze sobą dopiero wczoraj….
Tak to wygląda
według mojej „filozofii”. Oczywiście każdy ma inną i trzeba to uszanować. Ważne
tylko, abyśmy używały słowa przyjaciel
wobec tych, którzy naprawdę nimi są. Jak to rozpoznać? Tego mnie wiem. Czasami
całymi latami jest obok nas ktoś, kogo nawet byśmy nie pomyślały nazwać swoim
przyjacielem. Po prostu trzeba dać sobie szansę i trochę czasu na poznanie się,
rozwinięcie zaufania, przywiązania i w końcu przyjaźni. Tak myślę : )
wtorek, 2 grudnia 2014
FACECI WOLĄ BLONDYNKI
Autor:
Kamila
Urodziła się 1 czerwca 1926 roku. Gdyby żyła miałaby dzisiaj
88 lat. Niestety odeszła będąc bardzo młodą, aczkolwiek dość doświadczoną przez
los kobietą. Sama nie wiem od kiedy zaczęła mnie fascynować. Po prostu nie
pamiętam. Paradoksem jest to, że nigdy nie obejrzałam żadnego filmu z Jej
udziałem. Chyba nie tyle jestem fanką Jej talentu aktorskiego, co Jej samej. Interesuje
mnie Jej osoba, Jej zagmatwane życie oraz tajemnicza śmierć, która do dzisiaj
pozostaje zagadką. Uwielbiam patrzeć na Jej zdjęcia – potrafiła pozować jak
nikt inny. I chyba niewielu udało się to co Jej. Do dzisiaj pozostaje ikoną świata
filmu i tak będzie pewnie jeszcze długo. Spełniło się więc Jej marzenie.
Szkoda tylko, że tego nie doczekała… Jedno jest pewne, Marilyn Monroe albo się
kocha, albo nienawidzi. Nie da się Jej lubić tak po prostu. Chciałabym przeczytać
wszystkie książki jakie zostały o Niej napisane - jak na razie udało mi się przebrnąć przez
dwie. Jedna z nich to biografia Marilyn wpisana w fikcyjną fabułę, zdarzenia
wymyślone przez autora. Aczkolwiek to właśnie z tej książki dowiedziałam się o
Monroe więcej niż z drugiej, która
podobno jest najlepszą, jak do tej pory, biografią sławnej blondynki. Niestety,
o ile pierwszą z książek czytało się przyjemnie, o tyle druga jest napisana dość
zagmatwanym językiem. Według mnie autor stosuje tam za dużo pobocznych opisów.
Interesująca była tylko końcówka, gdzie rozpatrywał różne wersje śmierci
Marilyn Monroe. Zbliżają się święta i w liście do Świętego Mikołaja nie
omieszkałam poprosić o kolejną książkę o kobiecie, która nadal fascynuje cały
świat. Ciekawe czy tym razem dowiem się zupełnie czegoś nowego? A może Mikołaj zaskoczy mnie jednym z filmów, w których grała? W końcu nie wypada,
abym jako Jej fanka nie miała zdania w kwestii Jej umiejętności aktorskich i
aktorstwa jako takiego. Wszak było ono dla Marilyn nie tylko sposobem na
zarabianie pieniędzy, ale i swego rodzaju ucieczką. Nie tylko od świata i
szarej rzeczywistości, ale może nawet od ……….siebie samej?
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
ŚLUBNA RETROSPEKCJA
Autor:
Kamila
Uśmiechnięta kobieta w ciemnych włosach i różowej sukience
długości 7/8 trzymająca w ręku bukiet. Obok elegancki mężczyzna, a także
świadkowie i goście…… To nie scena z filmu. To zdjęcie moich Rodziców z Ich
ślubu cywilnego. Właśnie kilka dni temu obchodzili 32 rocznicę zawarcia związku
małżeńskiego. Przy takiej okazji często sięga się po pamiątki w postaci zdjęć.
Człowiek zazwyczaj myśli wtedy „jak to
zleciało”. Różowa sukienka mojej Mamy, którą miała założoną w tym dniu
zainspirowała mnie do napisania tego posta. Pomyślałam sobie, że nie tylko czas
od tamtego dnia, Ich dnia, minął tak szybko, ale także o tym, jak to było kiedyś, a jak jest teraz. Co się
zmieniło, a co nie w kwestii ślubów i wesel. W pierwszej chwili można stwierdzić,
że zmieniło się wszystko. Ale chyba jednak nie do końca. Wiele rzeczy jest
innych, to fakt. Najogólniej rzecz ujmując, można powiedzieć, że teraz wszystko jest bardziej dostępne i jest tego
więcej. Mam na myśli wszelkiego rodzaju „gadżety” ślubne oraz usługi w tej
branży. Dlatego dzisiaj nie ma problemu z zorganizowaniem wesela takiego, jakie tylko sobie
wymarzyliśmy. „Kiedyś” wyczynem było nawet załatwienie sukni czy pojazdu,
którym pojedzie się do ślubu. Tym co nie uległo zmianie są wszelkiego rodzaju,
nazwijmy to, tradycje takie jak
błogosławieństwo przez rodziców czy oczepiny, jak również sama ceremonia
zaślubin. Wszak przysięga małżeńska brzmi tak samo i nadal ślub kościelny to msza
: ) A jednak i tutaj można doszukać się pewnych zmian. Najbardziej „widoczna”
to ta, że dzisiaj nie ma już obowiązku pójścia najpierw do urzędu, a potem do
kościoła. Ślub cywilny nie jest dzisiaj obowiązkowym. Można zdecydować się na takie zawarcie małżeństwa, na sam ślub
kościelny, bądź konkordatowy, czyli takie 2 w 1. Ale wzięcie najpierw ślubu
cywilnego, a następnie kościelnego jest także możliwe, Niektóre pary decydują
się wziąć ślub cywilny by, na przykład,
po dwóch latach pójść do ołtarza. Można i tak. U nas jeszcze nie jest to tak
popularne, a przynajmniej nie w przypadku ślubów kościelnych, ale można ślubować
sobie miłość w miejscu innym niż kościół. Na przykład na plaży. Ktoś kto
napotkał na swej ślubnej drodze jakiekolwiek problemy ze znalezieniem
odpowiedniego lokalu na przyjęcie weselne na pewno nie zdziwi się jak napiszę,
że te kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu o taki lokal było łatwiej. Przyczyny
tegoż „fenomenu” należy doszukiwać się w tym, że kiedyś bardzo często w ogóle
nie trzeba było szukać wolnego miejsca w restauracji, gdyż wesela odbywały się
w domach. Na wsiach nawet na podwórkach. To pozwalało wziąć ślub także w dość krótkim terminie od dnia zaręczyn.
Paradoksalnie, mimo braku wielu rzeczy oraz trudności w zorganizowaniu
czegokolwiek, załatwienie wszystkiego
było prostsze i trwało krócej - nigdzie
nie trzeba było rezerwować terminów z pięcioletnim wyprzedzeniem. Zespoły czy
fotograf byli dostępni praktycznie od razu. O kamerzystach nie wspominam, gdyż
w tamtych czasach raczej mało kto decydował się na tę opcję. Myślę, że tych różnic
jest naprawdę sporo, i gdyby tak chcieć każdą z nich opisać to nie wiem czy
starczyłoby miejsca na blogu : ) Cóż, może kiedyś zdecyduję się na taki cykl
postów opisujących wszystko co się zmieniło bardzo dokładnie. A tymczasem tak
bardziej ogólnie : ) W zasadzie na myśl
przyszła mi jeszcze jedna zasadnicza różnica
między „dawnymi czasami” a tym co jest dzisiaj. Wtedy byłoby ciężko zorganizować
wesele takim, jakie można je zorganizować dzisiaj. Ale dzisiaj jak najbardziej możliwe jest zorganizowanie ślubu i wesela w
stylu tamtych lat : ))))
czwartek, 12 czerwca 2014
W CZYM NA WESELE?
Autor:
Kamila
Skoro ostatnio tak się rozwodziłam nad tym jakich
sukienek nie wypada zakładać będąc gościem na weselu, to może tym razem
powymądrzam się trochę odnośnie tego co założyć można : P Aczkolwiek ekspertem modowym nie jestem, ani
żadną stylistką gwiazd tym bardziej, więc wszystko co zawarte w tym poście
czytacie na własną odpowiedzialność : P W zasadzie cóż mogę powiedzieć. Skoro kolor
biały czy kremowy jest raczej tym zakazanym dla gości, i skoro czarny,
przynajmniej według niektórych, również nie wchodzi w grę, to oczywistym byłoby
napisać, że dobry będzie strój w każdym innym kolorze. Brawa dla mnie za błyskotliwość
!!! : P Skoro, także, fason zbyt śmiały niekonieczne jest
mile widziany to warto zwrócić uwagę na to, aby kreacja, którą planujemy
założyć - może niekoniecznie była sukieneczką do kolan z białym kołnierzykiem
pod szyję - nie była zbyt wyzywająca, i
nazwijmy to, wulgarna. Bo po prostu nie wypada. Na stronie www.domodi.pl znalazłam
trochę sukienek, które, uważam, jak najbardziej nadają się na wesele. Poza tym,
warto czasem zajrzeć do Internetu właśnie, aby znaleźć jakąś podpowiedź
odnośnie kreacji weselnej. Dzisiaj wiele stron oferuje zdjęcia gotowych
zestawów, z których możemy czerpać inspiracje. Naprawdę warto czasem
skorzystać.
![]() |
| Źródło: www.domodi.pl |
![]() |
| Źródło: www.domodi.pl |
![]() |
| Źródło: www.domodi.pl |
![]() |
| Źródło: www.domodi.pl |
![]() |
| Źródło: www.domodi.pl |
![]() |
| Źródło: www.domodi.pl |
![]() |
| Źródło: www.domodi.pl |
![]() |
| Źródło: www.domodi.pl |
Subskrybuj:
Posty (Atom)















