poniedziałek, 11 listopada 2013

FORMALNOŚCI PRZED ŚLUBEM cz. 2



 Jeśli chodzi o konkretne dokumenty jakie należy dostarczyć księdzu to sprawa przedstawia się następująco: akt chrztu, świadectwo (jedno) ze szkoły  - najczęściej chcą z ostatniej klasy liceum – potrzebne by spisać ocenę z religii, dowód (ksiądz spisuje dane), daty komunii i bierzmowania, zaświadczenie ukończenia kursu przedmałżeńskiego w szkole (jeśli mieliśmy, ale ten papierek niestety nie zwalania – tak jak nas zapewniano – z nauk przedmałżeńskich). Dodam, że osoba, w której parafii będzie udzielany sakrament małżeństwa oczywiście nie musi załatwiać aktu chrztu czy przypominać sobie dat komunii i bierzmowania, gdyż to wszystko jest zapisane w księdze parafialnej. Oprócz tego ksiądz będzie zadawał pytania (między innymi o narkotyki, choroby psychiczne w rodzinie, czy nieślubne dzieci). To również może ominąć osobę, która jest członkiem danej parafii, szczególnie jeśli jest to parafia w małej miejscowości, ponieważ tam księża najczęściej wiedzą dużo o poszczególnych rodzinach (bez uszczypliwości!), więc dopytywać już nie muszą. Ksiądz powie też o tym, że na kilka dni przed ślubem udzieli Wam nauk „ewangelickich” (tak to się chyba nazywa), tzn. będzie opowiadał, że kobieta i mężczyzna są stworzeni po to, by mieć rodzinę, bo Bóg tak chciał itd. Warto też od razu podpytać o zapowiedzi. Każda parafia rządzi się swoimi prawami w tej kwestii.  Na przykład u mnie zapowiedzi muszą być najpóźniej 3 miesiące przed ślubem (ale mogą być szybciej) i są ogłaszane przez dwa tygodnie, a u mojego męża przez trzy. Ksiądz wypisze też taką karteczkę, na której jest zawarta prośba do księdza z parafii, z której jest nasz partner/ka o zapowiedzi i ewentualne przedstawienie przeszkód do zawarcia małżeństwa. Zapowiedzi są właśnie po to, aby ktoś z parafian, kto o wie o jakichkolwiek przeszkodach ewentualnie zgłosił je do księdza. Jak przyszła pocztą ta kartka z informacją, że zapowiedzi w parafii męża już się odbyły i żadnych przeszkód nie stwierdzono, to Michał miał trochę niewyraźną minę. Chyba liczył na protest jakiejś byłej wielbicielki ; P  Ksiądz wręczy też na spotkaniu kartki do spowiedzi dla pary młodej oraz światków. Świadkowie muszą się wyspowiadać dwa lub jeden dzień przed ślubem. Para młoda musi odbyć dwie spowiedzi. Pierwsza powinna mieć miejsce mniej więcej na miesiąc przed datą zaślubin, druga na dzień przed ślubem. Pierwsza spowiedź jest tzw. spowiedzią z całego życia. Mogą wtedy paść naprawdę dziwne pytania (typu: czy wierzysz w przesądy, czy wywoływałaś duchy, itd.). Należy więc się do niej naprawdę dobrze przygotować.





sobota, 9 listopada 2013

FORMALNOŚCI PRZED ŚLUBEM cz. 1




Wiele informacji na temat tego co, kiedy i gdzie załatwić przed ślubem można dzisiaj bez problemu znaleźć w Internecie. Ja też nie omieszkałam „wygóglać” frazy dokumenty do załatwienia przed ślubem i to nie jeden raz. Pamiętam, że to wszystko  co wyczytałam tylko mnie zdenerwowało. Nie dlatego, żeby tych formalności było nieskończenie wiele do ogarnięcia, ale dlatego, że praktycznie wszędzie było napisane co innego (no chyba, że nie umiem szukać). A przynajmniej takie miałam wrażenie. Najlepszym rozwiązaniem jest więc, według mnie, podpytać o wszystko księdza na pierwszej wizycie. Księża zazwyczaj orientują się też w formalnościach związanych z USC. Dla mnie od razu wszystko stało się jasne jak wytłumaczył nam to nasz ksiądz.  Dostaliśmy nawet wszystko ładnie spisane na karteczce : ) więc możecie sobie wyobrazić jak to ułatwiło sprawę wzrokowcowi, którym jestem : ) Jeśli mieliśmy wątpliwości (szczególnie ja, bo zawszę muszę drążyć i drążyć i dopytywać i znowu drążyć : ) ) ksiądz chętnie powtarzał to,co budziło we mnie wątpliwości i tłumaczył ponownie. Dlatego moim zdaniem lepiej podpytać u źródła, aby mieć pewność co należy załatwić niż „kombinować”, domyślać się i mieć wątpliwości.Więcej szczegółów wkrótce : D




środa, 6 listopada 2013

KIEDY DO KSIĘDZA?



Skoro już we wcześniejszym wpisie poruszyłam ten temat to pójdę za ciosem i napiszę  trochę o formalnościach związanych z „załatwieniem księdza” („załatwienie księdza” - jak to brzmi : p ). W zasadzie to, kiedy zdecydujemy się zarezerwować termin ślubu zależy głównie od nas samych. W naszym przypadku było tak, że chcieliśmy go załatwić od razu jak tylko mieliśmy załatwione lokal, zespól, kamerzystę i fotografa, ale ksiądz powiedział, że możemy jeszcze spokojnie poczekać. Myślę więc, że nie ma tutaj reguły, czy jakiejś zasady. Ja ze swojej strony mogę jedynie doradzić, że dobrze jest być zorientowanym jak wygląda sprawa ślubów w naszej parafii. Jeśli jesteście z miejscowości, gdzie kościołów jest mało, lub tylko jeden, a wiecie, że odbywa się dużo ślubów to lepiej udać się do księdza od razu jak tylko zarezerwujecie termin wszędzie tam, gdzie najpierw trzeba je zarezerwować.  Jeśli natomiast ślubów jest niewiele, mimo że kościół jest jeden, to uważam,  że te 5,6 miesięcy wcześniej powinno starczyć na zgłoszenie się do księdza. Chyba, że – bo jest jeszcze taka kwestia – zależy Wam na konkretnej godzinie. Musicie wtedy wziąć pod uwagę, że inne pary mogą być szybsze i „zabiorą” Wam Waszą godzinę zanim Wy ją zdążycie zarezerwować. Ja akurat o termin nie musiałam się obawiać, gdyż w mojej miejscowości (mimo, że jest jeden kościół) to ślubów jest względnie mało. Zarówno z naszym „pierwszym” terminem (22.06.13 – przyp.) jak i „drugim” nie było najmniejszego problemu. Chociaż jeśli chodzi o 28.06.13 to rzeczywiście spotkała nas niespodzianka, w postaci jeszcze jednej pary biorącej ślub w tym samym dniu, o czym już wspominałam. Nie tylko byłam przekonana, że będziemy jedyną para ślubującą 28.06.2013, ale również, że będziemy mogli przebierać w godzinach mszy (od początku chcieliśmy na 16:00). Jakież było nasze zdziwienie, gdy ksiądz nas poinformował, że godzina 16:00 jest już zajęta!  Najlepsze jest to, że sam,  będąc u Nas na kolędzie w styczniu, zapewniał mnie, że godzinę będziemy mogli sobie wybrać jaką tylko chcemy. Ja właśnie już wtedy chciałam, żeby wpisał nas na termin i godzinę – ksiądz powiedział, że spokojnie możemy przyjść na początku lutego i wtedy On nas zapisze. Finalnie zarezerwowaliśmy godzinę 15:00 (17:00 byłaby zbyt późna godziną, gdyż, jak już wspominałam przy okazji kilku pierwszych postów na temat sali, trzeba wziąć pod uwagę dojazd do miejsca imprezy). W przypadku wyboru przez nas godziny 17:00 wesele rozpoczęłoby się nie szybciej niż o 20:00, a to trochę wydawało nam się bez sensu. Koniec końców 15:00  okazała się idealna godziną. Także, tak jak w przypadku historii z salą, uznałam, że „nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło”, mimo że na początku to właśnie godzina 16:00 wydawała mi się idealna i trochę nie mogłam jej odżałować. Ale szybko mi przeszło : D



niedziela, 3 listopada 2013

CZY UDZIELI NAM KSIĄDZ ŚLUBU………….. W PIĄTEK?



 
Nie bez przyczyny zatytułowałam dzisiejszy post właśnie w taki sposób. Dlaczego? Dlatego, że musicie być świadomi, iż niektórzy księża mogą nie wyrazić zgody na udzielenie ślubu właśnie w ten dzień.  Bardzo się bałam, że i nasz ksiądz nam odmówi, ale jak usłyszał, że ten piątek to trochę nie z naszego „widzi mi się” tylko sytuacji, która nas spotkała, zgodził się bez problemu. Piątek jest w religii katolickiej dniem Męki Pańskiej, dniem śmierci Jezusa, dniem zadumy. Powinniśmy być wtedy wyciszeni, nie bawić się, nie tańczyć. Są księża, którzy nie mają nic przeciwko temu, jak i tacy, którzy za żadne skarby nigdy nie wyrażą zgody na „coś takiego” (w sensie ślub w piątek : ) ). Są też tacy, dla których nie jest to problem pod warunkiem uzyskania dyspensy dla weselników na ten konkretny dzień (jest to obowiązek księdza). W naszym przypadku ksiądz nie musiał o taką dyspensę prosić. Dlaczego? Otóż dzień naszego ślubu (28.06.13 – przyp.) jest dniem poprzedzającym dzień 29.06.13 (wow, ale odkrycie! : p ), a 29.06 to imieniny Piotra i Pawła, czyli święto kościelne. Okazuje się, że w tym wypadku 28.06 to „wigilia” święta kościelnego w związku z tym  ta „wigilia” jest "wliczana" w świętowanie. Więc w takim przypadku nie ma postu, nie trzeba popadać w zadumę, itd. Ogólnie rzecz ujmując, można się bawić bez przeszkód nie prosząc o dyspensę. Sama tego nie wiedziałam. Para, która brała z nami ślub w ten sam dzień - co było dla nas dziwne, gdyż w mojej miejscowości nigdy (sic!) nie zdarzały się śluby w piątki, a tu taka niespodzianka : )  - znalazła taki „przepis” i poinformowała o tym księdza (który nie tyle nie wiedział o tym, co po prostu nie zwrócił na to uwagi). Wszystko ładnie się ułożyło : ) Warto więc posprawdzać wszystkie święta kościelne i to czy jakiś piątek ich nie poprzedza lub czy sam takim świętem nie jest ; )



środa, 30 października 2013

ZAPRASZAM NA NOWEGO POSTA W Pink YOURSELF! : D


SŁÓW KILKA O MOICH ULUBIEŃCACH I OSTATNICH ODKRYCIACH : )




Jak już sugerowałam ważne jest oczyszczanie i złuszczanie skóry. Może same w domu nie oczyścimy sobie cery tak profesjonalnie jak zrobi to zabieg w gabinecie, niemniej jednak warto przynajmniej raz w tygodniu robić sobie peeling zarówno ciała jak i twarzy. Do ciała używam ostatnio scrubu widocznego na zdjęciu poniżej (ten żółty: ) ) Jest on dość delikatny, więc polecam osobom o wrażliwej skórze. Do twarzy natomiast od zawsze używam peelingów enzymatycznych, nigdy ziarnistych. Z tego powodu, że mam cerę: suchą, wrażliwą, ze skłonnością do pękania naczynek (uff, dużo tego : ) ) Peeling ziarnisty jest dla osób posiadających cerę normalną i ewentualnie  tłustą (chociaż nie zawsze – jeśli na twarzy są ropne wypryski to tym bardziej nie wolno stosować peelingu ziarnistego). Co do peelingów w ogóle to uważam, że nie ma   lepszych czy gorszych. Ja na przykład nie mam żadnego ulubionego. Po prostu jaki kupię taki używam – obecnie firmy Ziaja. Po kąpieli wmasowuję w ciało moją ostatnią nowość, którą odkryłam na Allegro, a mianowicie masło kakaowe BINGO SPA. Jest bardzo aksamitne, szybko się wchłania i wystarczy naprawdę mała jego ilość, żeby się wysmarować : ) Niezastąpiona jest też oliwka w żelu firmy Johnson’s&Johnson’s, która nakładana na wilgotną skórę naprawdę znakomicie ją nawadnia. Polecam szczególnie na miejsca przesuszone. Zamiast mleczka do demakijażu i toniku polecam płyn micelarny Biodermy. Jego cena nie jest niska, ale jest on naprawdę ukojeniem dla skóry. Idealnie oczyszcza twarz z makijażu i nie pozostawia uczucia ściągnięcia. Jakiś czas temu zakupiłam (również na Allegro, ale bez problemu można to znaleźć choćby w drogeriach) Bio Oil. Używam go zamiast kremu na noc (na dzień nie polecam, gdyż ma konsystencję oliwki, więc zanim się wchłonie to trochę trwa i trzeba chodzić z tłustą powłoką na buzi). Bardzo ładnie nawilża moją cerę. Widzę, że moja skóra jest także rozświetlona, taka świeża. Warto się w niego zaopatrzeć. Tym bardziej, że jeśli macie blizny, których chcecie się pozbyć to podobno Bio Oli pomaga ( i na rozstępy też ). Tego jeszcze  nie sprawdziłam, ale jak na razie jako krem do twarzy na noc spisuje się idealnie : )