Jakie jeszcze informacje warto
zawrzeć w środku zaproszenia? Pewne jest, że nie może być ich za wiele, aby nie stworzyć wrażenia
chaosu i bałaganu. Wszystko powinno mieć swoje miejsce, aby osoba je czytająca
nie dostała oczopląsu. Na pewno nie powinno zabraknąć informacji - jeśli
tak rzeczywiście jest – że noclegi
goście muszą sobie zorganizować sami. Dzisiaj ludzie są raczej przyzwyczajeni,
że to para młoda wszystko opłaca, więc dla większości logicznym wydaje się
fakt, że jeśli przyjeżdżają, przede wszystkim, z daleka to będą mieli
zapewnione miejsce do spania. Jeśli więc noclegi są opłacane i rezerwowane
przez Was to oczywiście nie trzeba zawierać takiej informacji w zaproszeniu.
Zresztą wielu gości, dzwoniąc z potwierdzeniem czy innymi pytaniami odnośnie
imprezy na pewno dopyta o tę kwestię. Natomiast jeśli para młoda noclegów nie
zapewnia – co dzisiaj występuje jeszcze dość rzadko, ale jednak - to w takim
przypadku zawarcie w zaproszeniu takiej informacji uznałabym wręcz za
konieczne. Inaczej doprowadzimy do
sytuacji, że każdego gościa trzeba będzie informować osobno, żeby zarezerwował
sobie nocleg. Praktycznie zawsze zamieszcza się też prośbę o potwierdzenie przybycia – należy podać datę
do kiedy goście powinni dać znać czy przybędą oraz numery telefonów najlepiej
obojga młodych . Jest też kwestia – dość „modna” od dłuższego czasu – tego co
sobie życzycie zamiast kwiatów (oczywiście możecie chcieć dostać kwiaty : ) )
My z mężem bardzo chcieliśmy, aby goście
wpłacili kwotę, którą przeznaczyliby na bukiet na konto pewnej małej, chorej
dziewczynki. Okazało się, że w zaproszeniach - po rozmieszczeniu tych
wszystkich niezbędnych rymowanek : ) - ciężko było znaleźć odpowiednią
przestrzeń na tę informację. Dokupiliśmy więc arkusze A4 takiej matowej,
przeźroczystej folii, aby włożyć ją do środka zaproszenia. Na tej folii
nadrukowaliśmy wszystkie niezbędne informacje, w tym oczywiście numer konta
fundacji, do której należy dziewczynka. Zawsze więc można znaleźć jakieś
rozwiązanie : ) Na koniec dodam, że przy tym wszystkim pamiętać należy o
odpowiedniej czcionce. Powinna być
czytelna. Niektóre z nich są dość wymyślne, z różnymi wywijasami, itd. Przy
dość dużej ilości treści, zbitej ze sobą, warto zwrócić na to uwagę. I wracając
jeszcze na chwilę do rymowania. Jeśli macie do tego talent można zrymować sobie
całe zaproszenie zamiast tylko „zlepiać” ze sobą różne opcje proponowane przez
firmy oferujące zaproszenia : ) Czemu
nie? : D
niedziela, 15 grudnia 2013
środa, 11 grudnia 2013
BO LICZY SIĘ WNĘTRZE….. cz. 1
Autor:
Kamila
Oczywiście mam tu na myśli
wnętrze zaproszeń : ) Dlaczego postanowiłam napisać o tej, mogłoby się wydawać,
błahej sprawie? Rzeczywiście może się to wydawać temat nie wymagający
poruszania go, tym bardziej, że firmy robiące zaproszenia mają po prostu w
zanadrzu różnego rodzaju gotowe wierszyki, rymowanki, itd. Dlatego, że uważam,
iż warto nie iść na łatwiznę w tej, jak i wielu innych kwestiach
ślubno-weselnych. Ja i mój mąż sami złożyliśmy wierszyk informujący o tym kto,
gdzie, kiedy. Po prostu spodobały nam się dwa różne, nazwijmy to wstępy, i nie
mogliśmy się zdecydować, który z nich wybrać (powtórka z zaproszeń : P ).
Dlatego połączyliśmy obydwa w jeden. I wyszło całkiem fajnie : ) Ja miałam
jeszcze małą zagwozdkę w postaci rymowanki dotyczącej nie przychodzenia z
dziećmi na wesele oraz odnośnie faktu, że chcieliśmy dać naszym gościom wybór,
czy chcą nam kupić prezent czy podarować pieniądze. Nigdzie nie udało mi się
znaleźć wierszyków dotyczących tych dwóch kwestii, więc musiałam je ułożyć
sama. Tematu nie przychodzenia na wesele z dziećmi nie będę drążyć ani teraz,
ani później, gdyż była to po prostu nasza decyzja, choć wiem, że dla niektórych
bardzo kontrowersyjna i nie do pomyślenia. Dopowiem tylko, że absolutnie nie
wynikała ona z jakichkolwiek aspektów finansowych. W każdym bądź razie, rymowanki
odnośnie dzieci jak i prezentów wyszły mi całkiem nieźle (wierszyk o prezentach
jest na zdjęciu, natomiast rymowankę o dzieciach zamieszczam pod postem, gdyż
nie zostało nam ani jedno zaproszenie, w którym ten wierszyk się znajdował). Część
druga o „wnętrzach” już niedługo : )
Goście Drodzy przybywajcie, dzieci w domu zostawiajcie
Wspólna zabawa trwać będzie do rana, więc niechaj się wyśpi Gromadka Kochana
Byśmy nazajutrz w poprawiny ujrzeć mogli dziecięce, uśmiechnięte miny
czwartek, 5 grudnia 2013
NASZE ZAPROSZENIA
Autor:
Kamila
Zgodnie z tematem oraz z tym co
napisałam w poprzednim poście, skupię się teraz na naszych zaproszeniach : )
Zacznę od tego, że stanowiły one część całości, co w tym przypadku oznacza, że
kolorystycznie pasowały do koloru przewodniego wesela (róż i krem – przyp.). Na
samym początku poszukiwań pojechaliśmy z mężem na targi ślubne do Bydgoszczy i
tam przyjrzeliśmy się kilku opcjom. Polecam tę formę „zapoznania się” z tym co
w branży ślubnej piszczy : ) Tym
bardziej, że jest to świetna okazja do zebrania kontaktów do różnych
usługodawców. Po przyjrzeniu się niemałej ilości zaproszeń na targach
zdecydowałam, że bardzo bym chciała, aby na zaproszeniach pojawił się motyw
kokardki (kokardka pojawiła się zresztą nie raz, nie tylko na zaproszeniach, ale
o tym kiedy indziej). Na targach nie dokonaliśmy konkretnego wyboru, gdyż
postanowiliśmy, że w domu na spokojnie przejrzymy strony internetowe firm, od
których zebraliśmy ulotki, oraz zerkniemy co ciekawego mają na Allegro w dziale
Zaproszenia Ślubne. Powiem szczerze,
że na samym początku przeglądania różnych opcji mój wniosek był taki, że nie ma
nic co by mnie zainteresowało. W końcu jednak
wybraliśmy zaproszenia właśnie na tym serwisie. Chciałabym zaznaczyć przy tym,
że przeszukiwanie i oglądanie wszystkich ofert zajęło sporo czasu. A ja
chciałam bardzo dokładnie „obadać” każde zaproszenie, które przykuło moją
uwagę. Finalnie spośród kilku różnych zaproszeń, które „przeszły do finału”
wybraliśmy dwa rodzaje, które podobały nam się najbardziej. Po eliminacjach
nadszedł czas na decyzję, które z owych dwóch rodzajów podoba nam się bardziej.
Nie mogliśmy zdecydować (bardziej ja : ) ), które z nich wybrać. Przyglądając
się raz po raz to jednemu, to drugiemu, co chwilę stwierdzałam, że to, na które
teraz patrzę jest ładniejsze. I tak w kółko : ) W końcu po wielu nieudanych
próbach podjęcia decyzji zdecydowaliśmy, że bierzemy oba rodzaje. W związku z
tym, że jeden rodzaj zaproszeń sprawiał wrażenie bardziej poważnych, a drugi
wydawał się taki bardziej „fikuśny”, zdecydowaliśmy, że te pierwsze będą
wysłane rodzinie (tzn. „starszyźnie”), a te drugie naszym znajomym (czyli można
powiedzieć, że „młodzieży”). Wydaje mi się, że jest to dobry pomysł na
wybrnięcie z takiej sytuacji, kiedy macie problem z wyborem. No bo kto
powiedział, że wszystkie zaproszenia muszą być takie same? : )
niedziela, 1 grudnia 2013
ZAPROSZENIA
Autor:
Kamila
Ostatnio ciekawostkę stanowią
zaproszenia, które para młoda nagrywa na płytę. Na przykład w formie jakiejś
historyjki, której finałem jest informacja o zaproszeniu na ślub. Jest to na
pewno bardzo oryginalny pomysł, ale też czasochłonny – dlatego należy o tym
pomyśleć dużo szybciej niż myślelibyśmy o zaproszeniach tradycyjnych. Należy
także liczyć się z większymi kosztami takiegoż „przedsięwzięcia”. Ja
dowiedziałam się o tej „modzie” w zasadzie już po czasie, tzn. w momencie kiedy
nasze zaproszenia były już wybrane. Myślę jednak, że i tak nie zdecydowałabym
się na takie w formie filmiku. Jednak preferuję elegancki kartonik : )
Oglądając różnego rodzaju opcje zaproszeń, zwróciłam uwagę na takie, które
zapakowane są nie w kopertę, tylko w kwadratowe pudełeczko. Jednak koszt
pojedynczej sztuki nie przekonał mnie do tego pomysłu. Nie należę do osób,
które dla oszczędzenia dwóch groszy są w stanie zrobić wszystko, aczkolwiek
zazwyczaj, w moim przypadku, różnym rzeczom towarzyszą limity związane z tym,
ile jestem chętna wydać na nie pieniędzy. Dość często wspominam o kwestii
finansowej – wiem – jednak niewątpliwie wiąże się ona raczej ściśle z kwestią
wesela. Co do zaproszeń, nie liczyłam na to, że znajdę piękne zaproszenia w
cenie 70 groszy za sztukę, ale jednak wydawać 4,5, 6, czy nawet 10 zł w tym
przypadku wydaje mi się bez sensu. Mieliśmy po prostu ustalone, że więcej niż
3,50/szt. za zaproszenia nie zapłacimy. I tego się trzymaliśmy. Bo mimo tego,
że wszystko chciałam mieć idealne i przepiękne, to jednak nie najwyższym
kosztem. Uważam, i moje wesele naprawdę pokazało to wielokrotnie, że można
znaleźć produkt dobrej jakości w satysfakcjonującej cenie. Dokładnej opiszę tę
kwestię, gdy dojdę do tematu tortu weselnego, gdyż na tym przykładzie będzie mi
to najłatwiej zobrazować. Ciągnąc dalej temat zaproszeń, warto przyjrzeć się
wielu opcjom, aby później mieć ogląd na to czego my byśmy chcieli. Pamiętam, że
myślałam w miarę intensywnie nad zaproszeniami, które miałyby nadrukowane nasze
zdjęcie. Jednak myśl, że moglibyśmy (ja i mąż) wylądować w koszu na śmieci
(gdyż nie wszyscy zaproszenia przechowują), jakoś skutecznie wygoniła tenże
pomysł z mojej głowy : D W następnym poście przybliżę Wam co nieco nasze własne
zaproszenia : D
Subskrybuj:
Posty (Atom)

