niedziela, 15 grudnia 2013

BO LICZY SIĘ WNĘTRZE….. cz. 2



Jakie jeszcze informacje warto zawrzeć w środku zaproszenia? Pewne jest, że nie może  być ich za wiele, aby nie stworzyć wrażenia chaosu i bałaganu. Wszystko powinno mieć swoje miejsce, aby osoba je czytająca nie dostała oczopląsu. Na pewno nie powinno zabraknąć informacji - jeśli tak  rzeczywiście jest – że noclegi goście muszą sobie zorganizować sami. Dzisiaj ludzie są raczej przyzwyczajeni, że to para młoda wszystko opłaca, więc dla większości logicznym wydaje się fakt, że jeśli przyjeżdżają, przede wszystkim, z daleka to będą mieli zapewnione miejsce do spania. Jeśli więc noclegi są opłacane i rezerwowane przez Was to oczywiście nie trzeba zawierać takiej informacji w zaproszeniu. Zresztą wielu gości, dzwoniąc z potwierdzeniem czy innymi pytaniami odnośnie imprezy na pewno dopyta o tę kwestię. Natomiast jeśli para młoda noclegów nie zapewnia – co dzisiaj występuje jeszcze dość rzadko, ale jednak - to w takim przypadku zawarcie w zaproszeniu takiej informacji uznałabym wręcz za konieczne. Inaczej  doprowadzimy do sytuacji, że każdego gościa trzeba będzie informować osobno, żeby zarezerwował sobie nocleg. Praktycznie zawsze zamieszcza się też prośbę o  potwierdzenie przybycia – należy podać datę do kiedy goście powinni dać znać czy przybędą oraz numery telefonów najlepiej obojga młodych . Jest też kwestia – dość „modna” od dłuższego czasu – tego co sobie życzycie zamiast kwiatów (oczywiście możecie chcieć dostać kwiaty : ) ) My z mężem bardzo chcieliśmy, aby  goście wpłacili kwotę, którą przeznaczyliby na bukiet na konto pewnej małej, chorej dziewczynki. Okazało się, że w zaproszeniach - po rozmieszczeniu tych wszystkich niezbędnych rymowanek : ) - ciężko było znaleźć odpowiednią przestrzeń na tę informację. Dokupiliśmy więc arkusze A4 takiej matowej, przeźroczystej folii, aby włożyć ją do środka zaproszenia. Na tej folii nadrukowaliśmy wszystkie niezbędne informacje, w tym oczywiście numer konta fundacji, do której należy dziewczynka. Zawsze więc można znaleźć jakieś rozwiązanie : ) Na koniec dodam, że przy tym wszystkim pamiętać należy o odpowiedniej czcionce. Powinna  być czytelna. Niektóre z nich są dość wymyślne, z różnymi wywijasami, itd. Przy dość dużej ilości treści, zbitej ze sobą, warto zwrócić na to uwagę. I wracając jeszcze na chwilę do rymowania. Jeśli macie do tego talent można zrymować sobie całe zaproszenie zamiast tylko „zlepiać” ze sobą różne opcje proponowane przez firmy oferujące zaproszenia  : ) Czemu nie? : D





środa, 11 grudnia 2013

BO LICZY SIĘ WNĘTRZE….. cz. 1




Oczywiście mam tu na myśli wnętrze zaproszeń : ) Dlaczego postanowiłam napisać o tej, mogłoby się wydawać, błahej sprawie? Rzeczywiście może się to wydawać temat nie wymagający poruszania go, tym bardziej, że firmy robiące zaproszenia mają po prostu w zanadrzu różnego rodzaju gotowe wierszyki, rymowanki, itd. Dlatego, że uważam, iż warto nie iść na łatwiznę w tej, jak i wielu innych kwestiach ślubno-weselnych. Ja i mój mąż sami złożyliśmy wierszyk informujący o tym kto, gdzie, kiedy. Po prostu spodobały nam się dwa różne, nazwijmy to wstępy, i nie mogliśmy się zdecydować, który z nich wybrać (powtórka z zaproszeń : P ). Dlatego połączyliśmy obydwa w jeden. I wyszło całkiem fajnie : ) Ja miałam jeszcze małą zagwozdkę w postaci rymowanki dotyczącej nie przychodzenia z dziećmi na wesele oraz odnośnie faktu, że chcieliśmy dać naszym gościom wybór, czy chcą nam kupić prezent czy podarować pieniądze. Nigdzie nie udało mi się znaleźć wierszyków dotyczących tych dwóch kwestii, więc musiałam je ułożyć sama. Tematu nie przychodzenia na wesele z dziećmi nie będę drążyć ani teraz, ani później, gdyż była to po prostu nasza decyzja, choć wiem, że dla niektórych bardzo kontrowersyjna i nie do pomyślenia. Dopowiem tylko, że absolutnie nie wynikała ona z jakichkolwiek aspektów finansowych. W każdym bądź razie, rymowanki odnośnie dzieci jak i prezentów wyszły mi całkiem nieźle (wierszyk o prezentach jest na zdjęciu, natomiast rymowankę o dzieciach zamieszczam pod postem, gdyż nie zostało nam ani jedno zaproszenie, w którym ten wierszyk się znajdował). Część druga o „wnętrzach” już niedługo : )  



Goście Drodzy przybywajcie, dzieci w domu zostawiajcie 
Wspólna zabawa trwać będzie do rana, więc niechaj się wyśpi Gromadka Kochana
 Byśmy nazajutrz w poprawiny ujrzeć mogli dziecięce, uśmiechnięte miny 


 





czwartek, 5 grudnia 2013

NASZE ZAPROSZENIA




Zgodnie z tematem oraz z tym co napisałam w poprzednim poście, skupię się teraz na naszych zaproszeniach : ) Zacznę od tego, że stanowiły one część całości, co w tym przypadku oznacza, że kolorystycznie pasowały do koloru przewodniego wesela (róż i krem – przyp.). Na samym początku poszukiwań pojechaliśmy z mężem na targi ślubne do Bydgoszczy i tam przyjrzeliśmy się kilku opcjom. Polecam tę formę „zapoznania się” z tym co w branży ślubnej piszczy : )  Tym bardziej, że jest to świetna okazja do zebrania kontaktów do różnych usługodawców. Po przyjrzeniu się niemałej ilości zaproszeń na targach zdecydowałam, że bardzo bym chciała, aby na zaproszeniach pojawił się motyw kokardki (kokardka pojawiła się zresztą nie raz, nie tylko na zaproszeniach, ale o tym kiedy indziej). Na targach nie dokonaliśmy konkretnego wyboru, gdyż postanowiliśmy, że w domu na spokojnie przejrzymy strony internetowe firm, od których zebraliśmy ulotki, oraz zerkniemy co ciekawego mają na Allegro w dziale Zaproszenia Ślubne. Powiem szczerze, że na samym początku przeglądania różnych opcji mój wniosek był taki, że nie ma nic co by mnie zainteresowało. W  końcu jednak wybraliśmy zaproszenia właśnie na tym serwisie. Chciałabym zaznaczyć przy tym, że przeszukiwanie i oglądanie wszystkich ofert zajęło sporo czasu. A ja chciałam bardzo dokładnie „obadać” każde zaproszenie, które przykuło moją uwagę. Finalnie spośród kilku różnych zaproszeń, które „przeszły do finału” wybraliśmy dwa rodzaje, które podobały nam się najbardziej. Po eliminacjach nadszedł czas na decyzję, które z owych dwóch rodzajów podoba nam się bardziej. Nie mogliśmy zdecydować (bardziej ja : ) ), które z nich wybrać. Przyglądając się raz po raz to jednemu, to drugiemu, co chwilę stwierdzałam, że to, na które teraz patrzę jest ładniejsze. I tak w kółko : ) W końcu po wielu nieudanych próbach podjęcia decyzji zdecydowaliśmy, że bierzemy oba rodzaje. W związku z tym, że jeden rodzaj zaproszeń sprawiał wrażenie bardziej poważnych, a drugi wydawał się taki bardziej „fikuśny”, zdecydowaliśmy, że te pierwsze będą wysłane rodzinie (tzn. „starszyźnie”), a te drugie naszym znajomym (czyli można powiedzieć, że „młodzieży”). Wydaje mi się, że jest to dobry pomysł na wybrnięcie z takiej sytuacji, kiedy macie problem z wyborem. No bo kto powiedział, że wszystkie zaproszenia muszą być takie same? : )














niedziela, 1 grudnia 2013

ZAPROSZENIA


 
Ostatnio ciekawostkę stanowią zaproszenia, które para młoda nagrywa na płytę. Na przykład w formie jakiejś historyjki, której finałem jest informacja o zaproszeniu na ślub. Jest to na pewno bardzo oryginalny pomysł, ale też czasochłonny – dlatego należy o tym pomyśleć dużo szybciej niż myślelibyśmy o zaproszeniach tradycyjnych. Należy także liczyć się z większymi kosztami takiegoż „przedsięwzięcia”. Ja dowiedziałam się o tej „modzie” w zasadzie już po czasie, tzn. w momencie kiedy nasze zaproszenia były już wybrane. Myślę jednak, że i tak nie zdecydowałabym się na takie w formie filmiku. Jednak preferuję elegancki kartonik : ) Oglądając różnego rodzaju opcje zaproszeń, zwróciłam uwagę na takie, które zapakowane są nie w kopertę, tylko w kwadratowe pudełeczko. Jednak koszt pojedynczej sztuki nie przekonał mnie do tego pomysłu. Nie należę do osób, które dla oszczędzenia dwóch groszy są w stanie zrobić wszystko, aczkolwiek zazwyczaj, w moim przypadku, różnym rzeczom towarzyszą limity związane z tym, ile jestem chętna wydać na nie pieniędzy. Dość często wspominam o kwestii finansowej – wiem – jednak niewątpliwie wiąże się ona raczej ściśle z kwestią wesela. Co do zaproszeń, nie liczyłam na to, że znajdę piękne zaproszenia w cenie 70 groszy za sztukę, ale jednak wydawać 4,5, 6, czy nawet 10 zł w tym przypadku wydaje mi się bez sensu. Mieliśmy po prostu ustalone, że więcej niż 3,50/szt. za zaproszenia nie zapłacimy. I tego się trzymaliśmy. Bo mimo tego, że wszystko chciałam mieć idealne i przepiękne, to jednak nie najwyższym kosztem. Uważam, i moje wesele naprawdę pokazało to wielokrotnie, że można znaleźć produkt dobrej jakości w satysfakcjonującej cenie. Dokładnej opiszę tę kwestię, gdy dojdę do tematu tortu weselnego, gdyż na tym przykładzie będzie mi to najłatwiej zobrazować. Ciągnąc dalej temat zaproszeń, warto przyjrzeć się wielu opcjom, aby później mieć ogląd na to czego my byśmy chcieli. Pamiętam, że myślałam w miarę intensywnie nad zaproszeniami, które miałyby nadrukowane nasze zdjęcie. Jednak myśl, że moglibyśmy (ja i mąż) wylądować w koszu na śmieci (gdyż nie wszyscy zaproszenia przechowują), jakoś skutecznie wygoniła tenże pomysł z mojej głowy : D W następnym poście przybliżę Wam co nieco nasze własne zaproszenia : D