Dla niektórych być może sprawa
banalna, dla innych nie. Tort weselny. Moja mama prawie dostała oczopląsu, gdy
pokazałam Jej jakim, nie tylko cieszącym podniebienie, ale też oko „małym dziełem
sztuki” może być tort weselny. Prawda jest taka, że cukiernie prześcigają się
coraz bardziej w ofertach smaków oraz form tortów. Coraz częściej także, wzorem
Stanów Zjednoczonych, po „wizycie zapoznawczej” para młoda może zabrać ze sobą
do domu tzw. „próbki” tortów i ciast, aby wybrać te, które według niej smakują
najlepiej. Mamy więc czas na zastanowienie się, nie musimy się spieszyć. Panie
(i panowie) pracujący w branży cukierniczej chętnie doradzą prawie w każdej
kwestii. Nie ma też problemów z mieszaniem ze sobą smaków, czy zaproponowaniem
swojej własnej wizji wyglądu tortu. Wszystko według wymagań i potrzeb klienta. Kiedyś
dominowały torty „oblepione” kremem, czy „wysmarowane” nim od środka aż po
brzegi. Nie wspomnę o jeżykach, które dumnie zdobiły prawie wszystkie stoły
komunijne. Mój też : P Dzisiaj coraz „modniejsze” stają się torty w stylu angielskim,
czyli oblane i uformowane z masy marcepanowej, która może mieć kolor oraz
kształt jaki kto sobie zażyczy. Masa ta jest przepyszna, ale naprawdę baaaaardzo
słodka. Zjedzenie całego kawałka to zadanie dla wytrwałych : ) Z załatwieniem
tortu nie trzeba się spieszyć, nie jest to priorytet, co oznacza, że spokojnie tę
kwestię można sobie zostawić na później. Pamiętam, że ja kontaktowałam się z
różnymi firmami jakieś 3 miesiące przed NASZYM DNIEM, aby się czegoś dowiedzieć, dopytać o
ofertę, itd. W zasadzie wszędzie, choć
chętnie udzielano mi informacji, usłyszałam, że najlepiej jest złożyć zamówienie
i ustalić jego szczegóły mniej więcej około miesiąca przed ślubem. W jednej cukierni
powiedzieli nawet, że wystarczy pojawić się dwa tygodnie wcześniej przed planowaną datą ślubu, aby wszystko uzgodnić. Podsumowując,
choć rzeczywiście z załatwieniem sprawy tortu nie musimy się spinać, to warto
rozeznać się troszeczkę wcześniej w tym co oferują różne cukiernie, aby później
ze spokojem tylko podjąć decyzję : )
piątek, 10 stycznia 2014
poniedziałek, 6 stycznia 2014
PREZENT POD CHOINKĄ
Autor:
Kamila
Wspominałam już, że jestem wielką fanką Beyonce i Jej głosu.
Nie będę więc rozpisywać się na temat tego jaka była moja radość, gdy pod
choinką znalazłam dwie z Jej płyt. Wcześniej, na Mikołajki, również dostałam w
prezencie płytę mojej ulubienicy. Oczywiście – żeby było jasne - wszystkie trzy płyty są różne : ) Obecnie w
mojej kolekcji nie ma tylko dwóch
pierwszych, które nagrała. Jednak nie o moich kolekcjach CD ma być ten post,
lecz o najnowszej płycie Beyonce, która, jak słyszałam, budzi wiele różnych i
skrajnych emocji. Mam oczywiście własne zdanie na temat tego krążka, którym
chciałabym się z Wami podzielić. Po pierwszym przesłuchaniu doszłam do wniosku,
że rzeczywiście jest to totalnie inny projekt muzyczny od Jej poprzednich.
Pomyślałam nawet, że muzyka jest trochę nie w moim stylu (jestem fanką raczej
„zwykłego” popu i wcale się tego nie wstydzę : P, choć nie zamykam się na
innego rodzaju muzykę). Melodie brzmią trochę jak swego rodzaju muzyka klubowa.
Piosenki należą raczej do utworów wolnych niż szybkich, więc, według mnie, nie
da się do nich potańczyć. Jednak słucha się naprawdę super. Dodam, że tym,
którzy są bardzo przyzwyczajeni do stylu muzycznego jaki Beyonce prezentowała
do tej pory płyta może się nie spodobać. Natomiast ci, którzy nie bardzo
przepadali za Jej popowymi kawałkami mogą tym razem znaleźć w Jej nowym
repertuarze coś dla siebie. Podsumowując, chociaż się nie spodziewałam, bardzo
polubiłam tę płytę. Chyba głównie za jej inność, która wspaniale podkreśla
idealny głos Beyonce. Jestem także pełna podziwu za ogrom pracy jaki Mrs.
Carter musiała włożyć w nagranie 17 teledysków, które znajdują się na płycie nr
2. A teraz, żeby nie było, że piszę nie na temat (w końcu blog jest ślubny, a
nie muzyczny : ) ) zasugeruję, iż muzyka Beyonce jest idealna na rozkręcenie
wieczoru panieńskiego. Z tymże raczej polecałabym w tym przypadku piosenki z
czterech pierwszych płyt. Oczywiście jeśli ktoś tak jak ja lubi tę muzykę. Natomiast
ostatni krążek polecam do słuchania przy bardziej spokojnych imprezach, na
przykład spotkaniach w gronie znajomych przy dobrym winie : ) Dobrym pomysłem
może też okazać się podarowanie parze młodej (jeśli są oczywiście fanami
Beyonce) w prezencie ślubnym biletów na Jej koncert. Wprawdzie w Polsce już
jeden się odbył i na drugi na razie się
nie zapowiada, ale w dobie dzisiejszych możliwości nie trudno „podjechać” do
Berlina czy Londynu. A z tego co się orientuję Beyonce właśnie zaczyna kolejną
turę koncertów po Europie : )
![]() |
| Przed koncertem Beyonce w Warszawie |
środa, 1 stycznia 2014
Autor:
Kamila
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!
: ))))))))))))))))))))
ŻYCZĘ PRZEDE WSZYSTKIM ODWAGI W SPEŁNIANIU MARZEŃ
Kamila
sobota, 28 grudnia 2013
TARGI ŚLUBNE
Autor:
Kamila
Dla większości par nieodzownym
punktem organizacji wesela jest odwiedzenie targów ślubnych. Nie oznacza to
jednak, że jest to rzecz obowiązkowa. Nie każdy musi przecież chcieć
uczestniczyć w takim wydarzeniu. Powodów może być wiele. Jak na przykład fakt,
że niektóre pary decydują się na zorganizowanie ślubu w dość szybkim tempie.
Wtedy, takie jest moje zdanie, zaprzątanie sobie głowy udziałem w targach to
trochę strata czasu. Po drugie, niektórzy mogą mieć już swoją wizję tego, jak ma
wyglądać wszystko od początku do końca i nie chcą, czy też nie potrzebują kolejnych
inspiracji. Jeśli chodzi o moje odczucia po udziale w targach (bo nie
omieszkałam na takowe pojechać : ) ) to szczerze mówiąc uważam, że chyba
dałabym radę obyć się bez nich. Prawdą jest to, że zebrałam ogromną ilość
broszur i kontaktów. Skorzystaliśmy wprawdzie z usług tylko dwóch firm „poznanych”
na targach, ale nigdy nie wiadomo czy kiedyś komuś nie przyda się, któraś z
moich ulotek : ) Tak więc znaleźliśmy firmę, która zrobiła nam winietki oraz
pudełka na prezent dla Rodziców. Poznaliśmy także pana, który reprezentował
sklep jubilerski z Gdańska, w którym później zakupiliśmy nasze obrączki : ) No
i po przejrzeniu mnóstwa zaproszeń na żywo wiedziałam już (chociaż mniej
więcej) jakie chcę. Podsumowując, nie będę dyskutować nad użytecznością targów,
czy też jej brakiem. Każda para powinna zdecydować indywidualnie. Na przykład,
niektórym udaje się „zorganizować” sobie prawie wszystko dzięki uczestniczeniu
w targach. Niektórzy idą na nie, by tylko popatrzeć czy zainspirować się.
Nieważne w jakiej grupie osób jesteście. Warto wziąć w nich udział chociażby z
tego względu, aby móc wyrobić sobie własne zdanie na ten temat. Informację o
tym kiedy targi ślubne odbywają się w Waszym mieście, czy też blisko miejsca
Waszego zamieszkania najłatwiej znaleźć w Internecie oczywiście. W miastach, odpowiednio
wcześniej, wiszą też plakaty informujące o tym wydarzeniu. Najczęściej odbywają
się one na początku roku. W styczniu i lutym. Chociaż są takie, które mają też miejsce (na przykład tzw.
Międzyplanetarne Targi Ślubne) na koniec
roku. Warto więc być zorientowanym : )
poniedziałek, 23 grudnia 2013
Autor:
Kamila
Najserdeczniejsze życzenia
Cudownych świąt Bożego Narodzenia,
Ciepła i wielkiej radości,
Miłych oraz hojnych gości,
Pod choinką dużo prezentów,
A w Waszych sercach wiele sentymentów : D
Cudownych świąt Bożego Narodzenia,
Ciepła i wielkiej radości,
Miłych oraz hojnych gości,
Pod choinką dużo prezentów,
A w Waszych sercach wiele sentymentów : D
Tego wszystkiego i jeszcze więcej na ten cudowny czas jakim są Święta Bożego Narodzenia, ale nie tylko - na co dzień również - życzy Wam Różowy Notatnik : )
Czyńmy każdy dzień naszym małym Bożym Narodzeniem, aby świat mógł stawać się piękniejszym : )
Wesołych Świąt!!! oraz mnóstwa ślubnych inspiracji
Kamila
piątek, 20 grudnia 2013
POTWIERDZAĆ, NIE POTWIERDZAĆ? Oto jest pytanie!
Autor:
Kamila
Skoro już jesteśmy przy tematyce tego
co powinno znaleźć się w treści zaproszeń, postanowiłam nawiązać do jednej
istotnej, według mnie, kwestii. Kwestii, która, nie ukrywam, trochę działa mi
na nerwy. Od wielu par nasłuchałam się, że nie mam co liczyć na to, że goście (a
przynajmniej większość) raczą potwierdzić przybycie. Nie bardzo chciałam wtedy
wierzyć, że jeden krótki telefon bądź sms może rzeczywiście co niektórych
przerastać. Dziwi mnie bardzo fakt, że gdy w końcu, wykończona czekaniem na
jakiś znak od niektórych gości, zaczęłam wykonywać telefony, często mogłam usłyszeć zaskoczenie w głosie
rozmówcy dotyczące potwierdzenia przybycia.
Nie wspomnę już, że czasami miałam wrażenie jakby niektórzy w ogóle nie
zauważyli, iż potwierdzić należy do konkretnej daty, podczas gdy taka
informacja widniała w zaproszeniu jak byk (!) Niestety miałam okazję przekonać
się na własnej skórze, że jest tak, jak opowiadało mi wiele par. Czy w takim
razie warto w ogóle zamieszczać prośbę o potwierdzenie? Mimo wszystko uważam,
że tak. Musicie jednak być świadomi, że w niektórych (oby nielicznych)
przypadkach trzeba będzie stoczyć ostrą walkę. Ja takową mam za sobą z jedną
parą spośród wielu „niepotwierdzaczy”. Nie będę się aż tak bardzo zgłębiać w istotę tego konkretnego „przypadku”,
bo szkoda miejsca w poście. Powiem tylko, że nie tylko nie raczyli się odezwać,
lecz także podczas mojego telefonu
(wykonanego w końcu kilka dni po wyznaczonym terminie) powiedzieli, że
teraz nie są mi w stanie powiedzieć. Dałam im więc jeszcze jakiś tydzień, czy
nawet dwa (!) na podjęcie ostatecznej decyzji. Mieli się odezwać. Znowu tego
nie zrobili. Więc znowu musiałam zadzwonić i łaskawie poprosić o decyzję. Powiedzieli, że
będą. Nie przyszli…. NIE DALI mi też znać, że ich nie będzie. Wiecie, po tym
doświadczeniu wnioski nasunęły mi się dwa. Albo część naszego społeczeństwa
jest niezorganizowana i ma kłopoty z pamięcią, albo ludzie nie umieją czytać ze zrozumieniem. Dziwne jest
też dla mnie zaskoczenie ludzi, że trzeba było potwierdzić przybycie, podczas
gdy dzisiaj praktycznie zawsze się o to prosi. I to nie tylko jeśli chodzi
o wesele. Więc trzeci wniosek może być
następujący: niektórzy „nie ogarniają” życiowych spraw. Po prostu. Wiadomo, że
są przypadki kiedy ktoś rzeczywiście nie jest w stanie dać znać w określonym
terminie, ale wtedy wystarczy poprosić o więcej czasu na podjęcie decyzji i
sprawa jest jasna. Takie wyjątki są poza dyskusją. Jednak zwykła ludzka
ignorancja nie. Dla mnie wszystkie te „procedury” związane z potwierdzeniem są
jak najbardziej czymś normalnym i oczywistym. W zasadzie pierwsza rzecz jaką
robię po zapoznaniu się z treścią zaproszenia to zapoznanie się z datą, do
której muszę dać znać czy pojawię się na
przyjęciu czy nie. Czy naprawdę tak
trudno dostosować się do czyjejś prośby?
Subskrybuj:
Posty (Atom)




