Pomysł na udekorowanie stołu
weselnego kulami kwiatowymi zrodził się w mojej głowie jeszcze w momencie kiedy
nawet nie wiedziałam, że kiedykolwiek wyjdę za mąż ; P Po prostu kiedyś, gdzieś zobaczyłam jak pięknie
prezentują się takie kule i stwierdziłam, że jeśli nadejdzie taki dzień, w
którym zacznę planować swój ślub to będę chciała, aby tego typu dekoracje były
częścią wystroju. Natomiast jeśli chodzi o wspomniane we wcześniejszym poście i
dzisiejszym tytule świeczniki to w zasadzie natknęłam się na nie któregoś dnia
przeglądając zdjęcia dekoracji w Internecie. Znalazłam kilka fotek, na których
stół weselny był udekorowany szklanymi świecznikami. Wyglądały one jak duże
kieliszki do wina czy innego napoju alkoholowego. Zazwyczaj na zdjęciach
pojawiały się parami - jeden był zawsze wyższy, drugi niższy. I nie było by w tejże
dekoracji nic takiego nadzwyczajnego (oprócz tego, że takie świeczniki potrafią
naprawdę stworzyć przyjemny nastrój),
gdyby nie to, że były one dodatkowo udekorowane wstążeczką w odpowiednim
kolorze. W toku dalszego przeglądania zdjęć znalazłam świeczniki udekorowane
wstążką, która dodatkowo była udekorowana małymi, świecącymi cekinami : )
Takich świeczników w sprzedaży nie ma – przynajmniej ja nie znalazłam – może
nie umiem szukać? Ale w zasadzie po co głowić się nad znalezieniem takowych
jeśli wszystko (tzn. ową dekorację ze wstążki) możemy wykonać sami. Wystarczy
trochę precyzji i cierpliwości. No i akcesoria: odpowiednie do kolorystyki
wesela wstążki oraz cekiny do przyklejenia. I dobry klej. Najlepszy jest taki,
który nadaje się do sklejania ze sobą różnego rodzaju powierzchni, czy
materiałów – pamiętajmy, że w takim przypadku musimy połączyć ze sobą szkło i materiał
z jakiego wykonana jest wstążka. No i trzeba przymocować cekiny do wstążki.
Wbrew pozorom popularny Super Glue
nie jest w tym przypadku dobrym pomysłem. I co ważne, należy kupić klej, który
zastygając robi się przeźroczysty. Jeśli chodzi o nasze świeczniki to oczywiście
wstążka, która je ozdabiała była koloru różowego : ) , cekiny były srebrne, a
świeczka wstawiona do środka miała kolor kremowy. Wszystko to razem tworzyło
naprawdę fajną całość, nie wspominając już o tym jak ładnie prezentowało się na
stole wśród kremowo-różowych kul kwiatowych : D
piątek, 16 maja 2014
niedziela, 11 maja 2014
PANI ASIA OD WIĄZANEK ŚLUBNYCH i dekoracje moich marzeń
Autor:
Kamila
Podsumowując „cykl” kwiatowy chciałabym
wspomnieć troszeczkę szerzej o wspaniałej „Pani Asi od wiązanek ślubnych” z kwiaciarni Fiołek z Kościerzyny. W zasadzie
wszystko co chcę powiedzieć mogłabym ująć jednym zdaniem: Każdemu życzę takiej
współpracy. Dlaczego Pani Asia jest taka wspaniała? Dlatego, że dzięki Niej stół
weselny był udekorowany w taki sposób o jakim zawsze marzyłam. Sala w Szarlocie
sama w sobie nie potrzebowała żadnych dodatkowych dekoracji – przynajmniej według
mnie nie trzeba było zawieszać niczego dodatkowego na ścianach, suficie, itp.
Więc w tym przypadku najważniejszą rolę
odgrywał właśnie stół. Został udekorowany kulami kwiatowymi z hortensji i
piwonii, o których już miałam okazję wspomnieć przy okazji poprzednich postów. Do
tego element dekoracji stanowiły świeczniki (o których będzie oddzielny post),
a nawet winietki-prezenciki dla gości (o nich też będzie szerzej w oddzielnym
opisie). Pani Asia spędziła ze mną naprawdę sporo czasu tłumacząc mi różne
rzeczy i omawiając ze mną każdy szczegół. Dzieliła się chętnie swoimi radami i
spostrzeżeniami niczego mi nie narzucając. Myślę, że widziała, iż bardzo zależy
mi na tym, aby te dekoracje były takie, jakimi je sobie wymarzyłam. Wiedziałam
dokładnie jak wszystko ma wyglądać i
pewnie widać było mój strach i niepewność czy to się w ogóle uda. Podsumowując,
nie zawiodłam się ani trochę. Gdy weszliśmy w końcu z mężem na salę pierwsze co
zrobiłam to skierowałam wzrok na stoły. Był to moment, w którym nawet zachciało
mi się płakać – oczywiście ze wzruszenia, że jest tak pięknie, a nie dlatego,
że coś jest nie tak : P Jednocześnie pomyślałam
sobie: „WOOOOOW!” Drugi raz chciało mi
się płakać, gdy pojechaliśmy rozliczyć się z Panią Asią. I nie chodziło wcale o
rachunek za dekoracje ; ) Po prostu ta kobieta wykonała kawał dobrej, solidnej
roboty, o czym nie omieszkałam Jej powiedzieć. Oprócz tego dodałam, że bardzo
Jej dziękuję, bo teraz mogę mówić, że najpiękniejsze dekoracje sali jakie
kiedykolwiek widziałam to te, które były na moim własnym weselu : D
www.fiolek.pl
szczerze zachęcam do współpracy z kwiaciarnią Fiołek : )
środa, 7 maja 2014
CAŁA RESZTA DEKORACJI KWIATOWYCH – streszczenie : )
Autor:
Kamila
Myślę, że nie ma sensu, abym
opisywała każdą z dekoracji w najdrobniejszych szczegółach. Postanowiłam więc,
że w tym poście streszczę tylko pokrótce z jakich kwiatów składały się
poszczególne dekoracje, tak aby dać obraz tego jak wszystko do siebie pasowało.
O samochodzie już wspominałam w oddzielnym poście, więc nie będę więcej
zanudzać : ) Pójdźmy dalej. Butonierka mojego męża składała się z różowej róży
i kremowej, nierozwiniętej piwonii. Natomiast butonierki świadka oraz mojego
taty i teścia składały się tylko z jednej kremowej różyczki. Bukiet mojej
siostry, która była świadkiem, był pomniejszoną wersją mojego bukietu. W
kościele ławki były udekorowane kokardami, do których przypięte były kremowe róże.
Pod ołtarzem natomiast kwiaciarnia ustawiła dekoracje z piwonii i róż – piwonie
były w kolorze kremowym i różowym, a
róże tylko kremowym. Jeśli chodzi o salę to wejście na nią (na salę weselną do
Szarloty wchodzi się po schodach) zostało udekorowane kremowymi, tiulowymi
kokardami, do których przypięte były różowe oraz kremowe róże. Natomiast
ikebana, która zdobiła naszą część stołu oraz kule z kwiatów, które zdobiły
resztę stołu były zrobione z pudrowo różowych hortensji oraz kremowych piwonii.
Ufff : ) I tak , podsumowując, do ślubnych dekoracji zostały wykorzystane trzy rodzaje kwiatów:
róże, piwonie i hortensje. Wszystkie kwiaty kremowe i pudrowo różowe tak, aby
zgadzało się to z kolorystyką wesela. Tak więc, nie trzeba bardzo skupiać się
na tym, aby te kwiaty, które na przykład wchodzą w skład bukietu ślubnego
koniecznie powtarzały się całkowicie w takiej samej sekwencji w innych
elementach. W moim bukiecie nie było hortensji, ale już w kulach kwiatowych
zdobiących stół tak. Ważne, że w kulach znajdowały się piwonie, które również
były elementem mojego bukietu. Gdybym miała mieć bukiet na przykład z samych
róż, a sala byłaby udekorowana tylko piwoniami to pewnie by mi to
przeszkadzało. Co nie oznacza, że jak ktoś woli różnorodność to jest to złe. Ważne,
aby nam się podobało. Jak wiemy, ile osób tyle różnych gustów i guścików. Więc
jak zawsze, wszystko zależy tylko od naszych oczekiwań. No i wyobraźni : D
niedziela, 4 maja 2014
MÓJ BUKIET ŚLUBNY
Autor:
Kamila
Przyszłe panny młode powinny mieć
na uwadze fakt, że kwiaty, z których ma być utworzony ich bukiet mogą być akurat niedostępne o danej porze
roku. Wspominam o tym dlatego, że sama nie miałam zielonego pojęcia, iż tak może być. Jak
oznajmiłam pani z kwiaciarni, że bardzo zależy mi na piwoniach to powiedziała,
że na koniec czerwca tych kwiatów może już nie być. Tzn. miała na myśli nasze
krajowe piwonie, bo oczywiście każdy gatunek, który akurat w Polsce jest nieosiągalny na dany moment, zawsze da
się sprowadzić zza granicy. To wiążę się z dodatkowymi, niemałymi kosztami. Pomyślałam sobie wtedy „ale
jak to?!” Przecież kwiaty to kwiaty. Wystarczy posiać, urosną i już. A jednak!
Tak to jest jak człowiek nie ma o czymś pojęcia : ) No ale teraz jestem tego świadoma,
więc mogę przestrzegać inne panny młode, które podobnie jak ja nie wiedzą za
bardzo co „w kwiatach piszczy” ; ) Warto
zawczasu dowiedzieć się jakie kwiaty, na przykład podobne do tych, które sobie
wymarzyłyśmy, lub inne, które by nam odpowiadały, będą akurat dostępne. Zależało
mi na piwoniach, bo gdzieś kiedyś widziałam je w połączeniu z różami i
stwierdziłam, że wygląda to bardzo ładnie. Szczególnie jeśli owe kwiaty tworzą
zbitą ze sobą kulę. Właśnie taki bukiet ślubny sobie wymarzyłam. Moja suknia
miała fason coś między tzw. księżniczką a literą A – nie była to ani typowa księżniczka, ani typowe A – suknia rozłożysta,
ale nie za bardzo – tak chyba można ją opisać : ) Do takiego rodzaju sukni, jak
i do typowej księżniczki, najlepiej pasują właśnie bukiety w formie kuli. Moją alternatywą
dla piwonii - gdyż niestety nie mogłam w razie czego pozwolić sobie, aby zapłacić za specjalne
sprowadzenie tychże kwiatów dla mnie zza granicy - miały być hortensje, które moim
zdaniem równie pięknie się prezentują. I tak miały być one wykorzystane w
elemencie dekoracyjnym sali. Gdyby więc mój bukiet składał się właśnie z nich
to koniec końców pasowałby do reszty. Na tym także mi zależało – jak zawsze wszystko
musi się ze sobą łączyć i współgrać – tak już mam : ) Na szczęście piwonii nie
zabrakło do dnia naszego ślubu, więc mój bukiet składał się z tychże kwiatów w
kolorze pudrowego różu oraz kremowych róż. No i tak miało być : D
Subskrybuj:
Posty (Atom)












